Artykuły Proster - źródła profesjonalnej wiedzy

Branżowa wiedza zebrana przez specjalistów dla specjalistów. Skorzystaj z doświadczenia naszych ekspertów.

Jak automatyzacja produkcji pomaga pozyskać dużych klientów?

Jacek Pukal
Spis treści

Masz świetny produkt, konkurencyjną cenę i doświadczenie w branży — a mimo to duża sieć handlowa mówi „nie”. Brzmi znajomo? Powód często leży nie w samym produkcie, lecz w tym, czy jesteś procesowo gotowy na wymagania, które taki klient stawia swoim dostawcom.

Duże sieci nie kupują tylko towaru. Sprawdzają czy Twój zakład jest gotowy, aby wyprodukować powtarzalny towar w dużej ilości. W tym artykule pokażę Ci, dlaczego automatyzacja produkcji staje się dziś jednym z warunków wejścia do tej grupy klientów i jak działa ten mechanizm w praktyce.

Kim jest sieć handlowa i czego naprawdę szuka?

Zacznijmy od tego kim jest duży klient – mam na myśli przede wszystkim sieci handlowe. To środowisko, w którym decyzja zakupowa nigdy nie leży w rękach jednej osoby. Uczestniczą w niej działy zakupów, jakości, logistyki, finansów, a przy kontraktach wyższej wartości — często również zarząd. Każdy z tych działów ocenia dostawcę przez pryzmat innego ryzyka.

Małemu lokalnemu odbiorcy wystarczy mniej, żeby od Ciebie zamówić. Korporacyjny klient potrzebuje dowodu, że Twój zakład jest gotowy na wolumen, jakość i transparentność, których wymaga. I ten dowód musi być mierzalny — nie wystarczy samo zapewnienie.

Warto spojrzeć na to historycznie. 20–30 lat temu certyfikat ISO 9001 był przepustką do przetargów w branży motoryzacyjnej. Gdy General Motors i Ford wprowadzały normę QS-9000 jako obowiązkowy warunek dla dostawców, firmy bez certyfikatu automatycznie wypadały z listy. Dziś podobną rolę zaczyna pełnić zdolność do mierzalnego zarządzania procesem: raportowanie jakości, śledzenie partii, stabilność wskaźników wydajnościowych. Automatyzacja jest narzędziem, które to znacznie ułatwia.

Powtarzaj jak mantrę

Duży klient, gdy wysyła audytora do Twojego zakładu, sprawdza czy jesteś w stanie powtórzyć tę samą jakość produktu przy większym zamówieniu.

Automatyzacja narzuca standard, którego ręczny proces nie jest w stanie zapewnić na dużą skalę. Robot wykonuje operację z identyczną siłą, prędkością i dokładnością przy każdym cyklu — niezależnie od tego, który operator pracuje na zmianie i jak bardzo jest zmęczony. To eliminuje wariancję, czyli dokładnie to, czego korporacyjny klient najbardziej się obawia.

Żeby nie mówić w oderwaniu od rzeczywistości: w branży motoryzacyjnej Volvo sprawdza swoich poddostawców, między innymi wskaźnikiem PPM (Parts per Million) — czyli liczbą wadliwych produktów na milion wyprodukowanych sztuk. W automotive dopuszczalne wartości wynoszą często poniżej 10, a wszyscy producenci dążą do zera. Przekroczenie normy uruchamia procedurę ostrzeżenia i obowiązkowy audyt u dostawcy.

 

volvo req strona 10

źródło: iatfglobaloversight.org/

W branży spożywczej ważny jest certyfikat IFS Food, który duże sieci handlowe traktują jako warunek wejścia. Jego spełnienie jest znacznie łatwiejsze, gdy produkcja jest zautomatyzowana — o tym jeszcze za chwilę. Jeśli działasz w branży owoców i warzyw sprawdź, jak roboty działają w przemyśle spożywczym i co dają w praktyce na linii repaletyzacji.

Bez automatycznej kontroli wizyjnej i bez systemów MES rejestrujących każdy cykl, utrzymanie wysokiego poziomu jakości przy dużych wolumenach jest fizycznie trudne do osiągnięcia.

Ekonomia skali, której ręczna produkcja nie da

Automatyzacja wymaga dużej inwestycji — to fakt. Ale przy rosnącej skali produkcji obniża koszt jednostkowy, podczas gdy ręczna produkcja generuje koszty niemal proporcjonalne do wolumenu. Więcej zamówień to więcej pracowników i więcej ich godzin, a tym samym więcej kosztów.

Automatyzacja zamienia koszty zmienne w stałe. Amortyzacja maszyny, leasing, koszt wdrożenia — to kwoty niezależne od liczby wyprodukowanych sztuk. Przy podwojeniu wolumenu ten koszt stały rozkłada się na więcej jednostek, więc koszt jednostkowy spada. Pamiętaj jednak, że maszyna ma też koszty zmienne: energia, serwis, konserwacja — i to również musisz uwzględnić w kalkulacji zwrotu z inwestycji.

W negocjacjach z siecią handlową zautomatyzowana produkcja może zaproponować niższą cenę przy wyższej wydajności. Dla korporacyjnego nabywcy to konkretna wartość.

Do tego dochodzi kwestia braków i reklamacji. Redukcja wadliwych produktów eliminuje koszty, które firmy często pomijają w kalkulacjach: zwroty, dodatkowy transport, kary umowne. A szkody wizerunkowe — niedoceniane przez wielu producentów — potrafią kosztować znacznie więcej niż jedna reklamowana partia.

Jest jeszcze jeden argument, który przemawia do każdego, kto negocjował kontrakt wieloletni. Firma mocno zależna od kosztów pracy ma trudność z zawieraniem umów z ustaloną ceną. Rynek pracy jest niestabilny, rotacja pracowników w produkcji wysoka, a presja płacowa realna. Dla dużego klienta, który sam planuje budżety na kilka lat do przodu, cena niezależna od zmian w prawie pracy, składek ZUS czy inflacji wynagrodzeń to realna wartość, bo zmniejsza jego ryzyko budżetowe.

Identyfikacja produktów — wymóg, który wyklucza z rynku

Z angielskiego „traceability”, czyli identyfikowalność partii produkcyjnych, to temat, który często pojawia się dopiero wtedy, gdy już jest za późno.

Rozporządzenie Unii Europejskiej nr 178 z 2002 roku zobowiązuje przedsiębiorstwa spożywcze do identyfikacji procesu „jeden krok wstecz i jeden krok naprzód” — od Twoich dostawców półproduktów po odbiorców gotowego produktu. To minimum prawne.

Duże sieci handlowe wymagają jednak znacznie więcej. Certyfikaty IFS Food i BRCGS Issue 9 nakładają na producenta obowiązek utrzymywania ciągłego, udokumentowanego łańcucha — od przyjęcia każdego surowca i opakowania, przez każdy etap produkcji, aż do momentu wydania wyrobu do klienta. I musi być możliwość odtworzenia tej historii w obie strony w czasie nieprzekraczającym czterech godzin.

W standardzie IFS traceability to kryterium KO — Knock-Out. Jego niespełnienie oznacza automatyczny brak certyfikacji, niezależnie od wszystkich innych wyników audytu. Brak certyfikacji to najczęściej brak kontraktu z dużą siecią.

KO req ifs food

źródło: ifs-certification.com

Można to robić ręcznie na małej skali. Na dużej? Wyobraź sobie każdą etykietę klejoną ręcznie na każdym produkcie. To niemal niemożliwe i na pewno bardzo kosztowne.

Systemy automatyczne, jak SAP, MES, SCADA rejestrują każdą operację z pełnym łańcuchem zdarzeń: czas, maszynę, parametry procesu, wynik kontroli jakości. Robot w stanowisku zrobotyzowanym otrzymuje informacje o produkcie i postępuje zgodnie z nimi. Etykieciarka zintegrowana z systemem SAP wie, jakie dane wprowadzić na etykietę dla konkretnego produktu – z automatu. Jeśli wydarzy się problem jakościowy, klient dostaje raport wskazujący dokładne partie objęte podejrzeniem w ciągu minut, nie dni.

Efekt wizerunkowy, którego nie da się przecenić

Jest jeszcze jedna rzecz trudna do zmierzenia, ale bardzo realna w praktyce.

Wizyta w fabryce to standardowy element kwalifikacji dostawcy. Wiesz, jak ważna jest ta chwila — osoba odpowiedzialna za tę wizytę ze strony sieci handlowej wyrabia sobie opinię w ciągu godziny. W praktyce, jej działania często odbierasz jako „czepianie się” — o zabrudzone ściany, brak ochrony na brodę jednego z pracowników, czy niedomknięte drzwi. Ale ta rola ma sens, ponieważ od perfekcji na hali zależy jakość produktu, opinia konsumenta i decyzja czy wróci do sieci po ten produkt ponownie.

Audytor wchodzący na halę z robotami od razu wie, że o precyzję wykonania nie musi się zbędnie martwić. Na panelach HMI widzi parametry pracy maszyny, więc dane są prawdopodobnie zbierane i zakład podchodzi do tematu w nowoczesny sposób. To komunikuje bez słów, że masz procesy pod kontrolą i szybko przekażesz raport o swojej produkcji.

Przekłada się to bezpośrednio na

  • skrócenie cyklu decyzyjnego po stronie klienta
  • wyższe oceny w przetargach opartych na ocenie dostawców
  • łatwiejsze przejście audytu kwalifikacyjnego.

Automatyzacja produkcji jako mechanizm dostępu do dużych kontraktów

Wróćmy do początku. Duża sieć powiedziała „nie”, bo dostawca nie był w stanie udowodnić stabilności. To nie był problem z produktem.

Automatyzacja działa na pozyskanie dużych klientów przez kilka równoległych mechanizmów:

  • podnosi wiarygodność jakości Twojego produktu
  • daje większą skalę z niższym ryzykiem operacyjnym niż procesy ręczne
  • obniża koszt jednostkowy przy wzroście zamówień
  • umożliwia łatwą identyfikację produktu
  • buduje pozycję zaufanego dostawcy w oczach dużej sieci.

Czy każda firma musi przejść tę transformację? Niekoniecznie, jeśli wolumen i skala działania są niewielkie. Jednak jeśli celujesz w kontrakty z firmami, które mają działy audytu i listy zatwierdzonych dostawców, chcesz być na tej liście jak najwyżej. A najwyżej są firmy zautomatyzowane.

Jeśli masz obawy przed podjęciem tej decyzji — to normalne. Przeczytaj, z jakimi obawami mierzą się decydenci przed wdrożeniem automatyzacji i jak sobie z nimi poradzić.

Co dalej?

Automatyzacja produkcji to nie jednorazowa decyzja zakupowa, lecz proces wymagający metodycznego podejścia. Jeśli chcesz zacząć działać już teraz, przeczytaj nasz przewodnik: jak przygotować się do wdrożenia automatyzacji produkcji. Znajdziesz tam konkretne kroki, które poprzedzają każde skuteczne wdrożenie.

Czy treść była przydatna?

Średnia: 0  |  Głosów: 0